wtorek, 10 grudnia 2013

* * *

Tak często tak bardzo chce mi się żyć. Po prostu. Chwilowy stan euforii, który sprowadza mnie do miliona wspomnień w roli głównej z bliskimi.
Nie wiedzieć skąd... Choć przed chwilą ubolewałam nad niesprawiedliwością i brakiem logiki na tym świecie.
Po prostu wiem. Czuję. Mam ochotę poruszyć góry i wstrzymać oceany. A wszystko po to by pokazać, jak bardzo cieszę się życiem, jak bardzo cierpliwość ustępuje ekscytacji związanej z przyszłością.
Ale też jak bardzo w moim życiu dominuje strach. Lęk, przed kolejną porażką. Łzy, po kolejnym niepowodzeniu. Niemoc, po przytłaczającej sile ludzkości.
Im więcej radości z życia, tym więcej wszechobecnego bólu istnienia. Paraliżu, który tak bardzo obezwładnia, że czasami sama nie wiem co ze sobą robię.
Dzikość. Cecha współczesnego człowieka. Niepojęte siły napędowe z otoczenia niczym zastrzyk umożliwiają nam zdolność do nierozwagi, szaleństwa.
Tak bardzo pragnę okiełznać moje zmysły. Moją dzikość. Impulsywność. Wypowiadanie mych właściwych myśli, a nie zlepka tłustych głosek.
Mądrość po stracie. Po głupocie. Tak bardzo tak często moje życie było głupotą. Moje myśli, postępowanie, wypowiedzi.
Wstydzę się. Siebie. Czas na zmiany.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz