poniedziałek, 27 stycznia 2014

Intruz

Często czuje się jak Melanie Stryder z książki Stephenie Meyer. Mam nieodparte uczucie, że przemawia przeze mnie inna osoba.
Jest mi kompletnie obca.
To nie ja.

Nie poznaję siebie. Tyle pewności siebie, zadziorności. Kompletne przeciwieństwo mnie.

Ale ta druga twarz pomaga mi przetrwać. Często ratuje mi dupsko i wychodzę cało z opresji.
Lecz mimo to zawsze dziwię się.
Skąd tyle energii we mnie, tyle siły, temperamentu, a nawet ambicji...?


chciałabym. pogodzić te dwie natury. wiele bym zyskała. moja samoocena.

wtorek, 21 stycznia 2014

kręgosłup moralny

I tak jestem zbolała.
Mimowolnie powracają przebrzydłe obrazy, które dawniej bywały przyjemne dla oka.
Ale w sumie się żyje cudnie

Tylko jakoś tak pusto.
Każdy powolutku idzie w swoją stronę, a ja zostaję z tyłu, sama.
Nie lubię zmian, a nie mogę powiedzieć, że jestem do nich przyzwyczajona.
Nie cierpię ich.
Szczególnie rozstań.
Nawet jeśli mam świadomość, że za kilka dni się zobaczymy...

Tak, jestem trudnym człowiekiem. Upartym. Samotnym.
Czyli uciążliwym.
Chciałabym mieć przy sobie kogoś bliskiego 24 h/dobę.
Trudna sprawa, owszem.
Ale jakoś mam zawsze pecha co do "przyjaciół", więc chyba można wybaczyć mi takie wymagania, bo najzwyczajniej w świecie nigdy nic dobrego mi się nie przytrafiło.
Bla, bla, bla.
Znowu użalanie się nad sobą. No - raczej pospolite smutanie.
I do tego ból głowy. fuck.



wtorek, 14 stycznia 2014

śnieg

Tytuł mówi sam za siebie - mamy pierwszy śnieg tej zimy.
I pierwsze rozterki co zrobić z lodowatym serduszkiem...

Głównie to cały czas myślałam o czym pisać.
Miałam jakąś taką naturalną zawiechę. Bywa.

Ostatnio nie dzieje się nic nadzwyczaj niepokojącego.
Tylko radość.

Ostatnio tak często tak bardzo chciało mi się żyć...
Beztrosko.
Na przekór wszystkiemu.
Tym nudnym, pustym dniom jak i złowieszczym ludziom.

Dziś odwiedziłam przytulne pomieszczenie.
Nigdy połączenie zieleni oraz żółci nie przemawiało do mnie, ale dziś wręcz mnie urzekło.
Stoliki okryte czerwonymi obrusami. Na nich gałązki świerku zamiast kwiatów.
W powietrzu zapach ciepłego obiadku. Na ścianie zegar w kształcie talerza oraz sztućców, który przypominał obiadowe słońce.
 W rogu pomieszczenia stał czarny fortepian, a przy ścianach komody w stylu lat 60-tych wykonane z ciemnego mahoniu.
Aż chciałoby zatrzymać się tam na dłużej...

wtorek, 7 stycznia 2014

zamknięty w czterech ścianach

dziś wiem, że błędy popełnia się po to, żeby zmniejszać ich ilość
a im mniej błędów - tym doskonalszym jesteś człowiekiem.
a im dosknalszym jesteś człowiekiem - tym bliżej Ci do Boga
a im bliżej Boga - tym więcej szczęścia







...ale głównie to chciałam napisać...
że jestem skurczonym mięśniem. który zamieszkuje swe cztery białe ściany
I w przeciwieństwie do swego Wspomnienia, nadaję im wiele barw.
Żyję.
Nie unikam ludzi.
Bo choć ranią i gdzieś tam tkwi przed nimi strach - to gdzieś musi być Ktoś, kto także walczy
O kolory w tej rzeczywistości.

Mimo to często zamykam się w swych czterech białych ścianach.
Z przyzwyczajenia.
Z niemocy.


poniedziałek, 6 stycznia 2014

czerwony album

j. hiszpański.
j. polski
historia
profil humanistyczno-filmowy daje w kość.

jeszcze dwa dni.
że niby ta straszna dorosłość.
owiana kolejną mitologią, już nie Parandowskiego.

marzy mi się tylko jedno...
żeby już nigdy nie popełniać tych samych błędów.


sobota, 4 stycznia 2014

samolubność?

Nie.
Jestem jedną z tych duszyczek, które bardziej dbają o resztę niż o siebie.
Bo w pewnym sensie bez nich nie byłoby mnie. Nie istniałabym.

Ale po prostu mam potrzebę zapisania swych myśli. Tak jakby ich uporządkowania.

Czyżby cenne? A bo ja wiem? Po prostu - dla mnie ważne. Trochę jak terapia życiowa ;3

* * *
Czasami, kiedy patrzę na różne przedmioty, po prostu robi mi się smutno.
Jak gdyby powracały wspomnienia.
Kanapa w kolorze brudnej żółci. Zbliżające się wieczorne wiadomości. Chęć pozostania w tym miejscu na zawsze. Tak mi było tu dobrze.

Teraz tylko ten obraz istnieje w mojej głowie i nie wygląda już jak sen na jawie.
Jest jednym z najgorszych koszmarów.
A czasami ponowną dawką porządnej lekcji.
***

Tak. Ja ciągle o tym samym.
Bo człowiek jakoś ma słabą pzyswajalność do zmian.
Ja również.

-samolubność?-
może właśnie czas ją stosować.

czwartek, 2 stycznia 2014

tak bardzo

Zawsze wydawało mi się, że szczęście to coś dla mnie nieosiągalnego.
Że nie zasłużyłam, a nawet istniała myśl, że ono nie istnieje.


Ale kiedy byłam już na dnie, w kompletnej pustce, z własnymi demonami, budziłam się na nowo.
Jak gdyby jakiś anioł wyciągał do mnie dłoń i mimo mojej woli pomagał mi wstać.


Któż nim jest?
Modlitwa. Przyjaciel. Mama.
I nie ma w tym chyba nic złego, że jestem słaba.

A może byłam...
Sama nie wiem, bo jak każda dusza - moja także została wystawiona na próbę.
I przepadłam. Ale przeżyłam.

Chciałam po prostu napisać jak bardzo jestem z siebie dumna.
Tak bardzo szczęśliwa.