poniedziałek, 27 stycznia 2014

Intruz

Często czuje się jak Melanie Stryder z książki Stephenie Meyer. Mam nieodparte uczucie, że przemawia przeze mnie inna osoba.
Jest mi kompletnie obca.
To nie ja.

Nie poznaję siebie. Tyle pewności siebie, zadziorności. Kompletne przeciwieństwo mnie.

Ale ta druga twarz pomaga mi przetrwać. Często ratuje mi dupsko i wychodzę cało z opresji.
Lecz mimo to zawsze dziwię się.
Skąd tyle energii we mnie, tyle siły, temperamentu, a nawet ambicji...?


chciałabym. pogodzić te dwie natury. wiele bym zyskała. moja samoocena.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz