Nie.
Jestem jedną z tych duszyczek, które bardziej dbają o resztę niż o siebie.
Bo w pewnym sensie bez nich nie byłoby mnie. Nie istniałabym.
Ale po prostu mam potrzebę zapisania swych myśli. Tak jakby ich uporządkowania.
Czyżby cenne? A bo ja wiem? Po prostu - dla mnie ważne. Trochę jak terapia życiowa ;3
* * *
Czasami, kiedy patrzę na różne przedmioty, po prostu robi mi się smutno.
Jak gdyby powracały wspomnienia.
Kanapa w kolorze brudnej żółci. Zbliżające się wieczorne wiadomości. Chęć pozostania w tym miejscu na zawsze. Tak mi było tu dobrze.
Teraz tylko ten obraz istnieje w mojej głowie i nie wygląda już jak sen na jawie.
Jest jednym z najgorszych koszmarów.
A czasami ponowną dawką porządnej lekcji.
***
Tak. Ja ciągle o tym samym.
Bo człowiek jakoś ma słabą pzyswajalność do zmian.
Ja również.
-samolubność?-
może właśnie czas ją stosować.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz