wtorek, 2 sierpnia 2016

* * * - re

Tak często tak bardzo nie chciało mi się żyć. Po prostu. Paraliżujący stan melancholii, który sprowadzał mnie do miliona wspomnień w roli głównej z bliskimi.

Nie miałam siły mówić, a nawet oddychać.
A wszystko po to by uwolnić się od toksycznych emocji, by móc znowu normalnie funkcjonować, po chwilach słabości.

Im więcej radości z życia, tym więcej wszechobecnego bólu, który tak bardzo obezwładnia, że czasami sama nie wiem co ze sobą robię.
Tak, to czasami wraca.

Ale jestem w połowie sukcesu.

Dzikość. Cecha współczesnego człowieka. Niepojęte siły napędowe z otoczenia niczym zastrzyk umożliwiają nam zdolność do nierozwagi, szaleństwa.
Tak bardzo pragnęłam okiełznać moje zmysły, impulsywność, że wreszcie się udało.

Nie wypowiadam już tłustych głosek.

Tak bardzo tak często moje życie było głupotą. Moje myśli, postępowanie, wypowiedzi.
Wstydziłam się. Siebie.

A teraz – jestem sobą.





2 komentarze:

  1. Najważniejsze być sobą. Dopiero wtedy stajemy się wolni ;)

    http://loveloraslife.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak!
      Ale ja nie umiem nazywać tak rzeczowo, więc się rozpisuję :)

      Usuń