wtorek, 9 grudnia 2014

WWC

dzień dobry. 
nie umiem żyć z ludźmi, bo przez okres 19 zasranych lat nie spotkałam nikogo, kto by przy mnie pozostał przysłowiowo *na zawsze*. 
nie spotkałam żadnej pokrewnej duszy i nikt nie akceptuje mnie takiej, jaka jestem. 
jestem obiektem wykorzystywania przez ludzi i zgodnie z religią chrześcijańską pozwalam się wykorzystywać. 
straciłam radość życia, bo odebrali mi ją ludzie, a mogę ją uzyskać jedynie wtedy, gdy znowu będę miała *z kim żyć*. 
czy ktoś wie jak mi pomóc? 
wątpię we wszystko, w siebie, w to, co robię. 
bo ludzie mówią, że nie jestem w tym dobra i że jestem fałszywa, czyli jestem wszawą jednostką. wszyscy mi zazdroszczą i patrzą na mnie jak na intruza, a ja im nic nie zrobiłam. 
odgadnie pan przyczynę? 
odgadnie pan rozwiązanie? 
odgadnie pan moją przyszłość?



czuję się jak Werter, Witkacy i 
Chrystus
razem wzięci.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz